Wszystko co naj w Słodkiej Dolinie

Pierogi, babka kartoflana, domowe nalewki, ręcznie wykonana biżuteria, a może przedstawienie? Nie ma jednej opinii, co było najlepsze na tegorocznym festynie w Sętalu. Jeśli zatem trzeba wybierać między tyloma naj to znaczy, że wszystko było naj.

To był już ósmy festyn letni w Sętalu. Odbył się 6 sierpnia. Okazją do niego, jak zwykle był odpust w kościele parafialnym. Także w tym roku gościny festynowi na parafialnej posesji użyczył ks. proboszcz Sylwester Nykiel.DSC_6659

Jadła i to różnorodnego było w bród. Przygotowały je sętalskie gospodynie wspierane  przez pracowite koleżanki z Nowych Włók, Rozgit i Dąbrówki oraz Adama Dunajskiego. Królowały rozmaite pierogi, ale była też m.in. babka kartoflana, bigos, sery  i tradycyjne warmińskie leczo ze wschodniopruskich kabaczaków. Od bezliku ciast uginały się stoły. Zaciekawienie gości budziło niepokojąco zielone ciasto szpinakowe z bitą śmietaną, podobno bardzo popularne w czasach pogańskich Prusów, a zakazane przez Krzyżaków. Nalewki: o tym by pisać księgę osobną. Były i tradycyjne, i eksperymentalne, jak wiśniowo-anyżowe, tarninowo-dymione, dębowa whisky czy też zapomniana wschodniopruska porterówka na miodzie.

Z jedzenia nic nie zostało, a z napojów – resztki w butelkach. A zatem wszystko musiało gościom smakować. Dawna nazwa Słodka Dolina – zobowiązuje.

To były atrakcje dla ciała. Można jeszcze do nich doliczyć turniej siatkówki plażowej i zabawy integracyjne dla dzieci i ich rodziców prowadzone przez wynajęte animatorki oraz przejażdżki konne i dmuchany zamek. A co organizatorzy festynu przygotowali dla ducha?

Satyryczne przestawienie teatralne pt. „Zebranie wiejskie w Słodkiej Dolinie”. Jego przedmiotem była promocja wsi. Odegrało je 12 członków Stowarzyszenia Przyjaciół Sętala, a napisał Lech Kryszałowicz. Dużym zainteresowaniem cieszyła się także licytacja. W tym roku można było kupić m.in. utrwalone na płótnie fotografie Sętala i przedwojenne pocztówki, nalewki, koszyki z domowymi przetworami owocowo-warzywnymi. Do nabycia był nawet sympatyczny królik, ale nie znalazł kupca. Poza tym, kto chciał, ten mógł zaopatrzyć się w sętalskie pamiątki.

Sprawdziliśmy także listę obecności. Konkurs: kto przyjechał z najodleglejszego miejsca wygrała dziewczynka z Dijon we Francji (1600 km). Byli także dwaj studenci z Turcji i Masza z Białorusi, ale nie zgłosili się do konkursu.

Późnym popołudniem zaczęła się trwając do północy dyskoteka na trawie. Prowadziła ją DJ Baba z Kieźlin. Cała impreza przebiegła spokojnie. Dało się jednak zauważyć, że tym roku uczestników festynu było mniej niż w poprzednich latach. VIP-y dopisały.

Spotykamy się zatem w pierwszą niedzielę sierpnia 2018 r. (5.08.)

Sętalski festyn parafialny zorganizowało Stowarzyszenie Przyjaciół Sętala we współpracy z sołtysem Sętala i ks. proboszcze parafii Sętal. Znacząco pomogli mieszkańcy Rozgit, Nowych Włók i Dąbrówki. W przygotowanie i sprzątanie festynowego placu włączył się także ofiarnie Dieter Schmidt były sętalak z Niemiec. Przedsięwzięcie finansowo wsparła gmina Dywity. Dochód ze sprzedaży losów i zbiórki publicznej organizatorzy przeznaczą na remont sętalskiego kościoła.

lek