Zaskakujący skutek śpiewania kolęd

Gdzieś tam w świecie ludzie wymyślili orszak Trzech Króli. Chodzą w nim w Olsztynie i podolsztyńskich wsiach, ale na Warmii śpiewało się kolędy i to w różnych czasach i językach. Sętal pozostał wierny tradycji.

Piątek 6 stycznia 2017 r. w byłej szkole, mieszczącej obecnie świetlicę około południa zebrało się 20 osób. Są w różnym wieku, najwięcej takich w średnim, ale są i 30-latkowie i tzw. starsze panie, i dwoje dzieci. Po co się zebrali? Aby razem pośpiewać kolędy. Słowa każdy ma na kartce. Akompaniament na gitarze zapewnia Ania Rondomańska z Nowych Włok. Z początku śpiew idzie nieskładnie, ale z czasem grzane wino, które w Słodkiej Dolinie z tradycji nie wywietrzało, robi swoje. Ludzie nabierają wigoru i nikt już się nie krępuje, i śpiewa od serca.

dsc03234

Śpiewanie kolęd w Sętalu byłoby nieważne bez „Cichej nocy”. Zebrani zaśpiewali ją nie tylko po polsku, ale i po niemiecku.

Dwie godziny wspólnego śpiewania upłynęły w oka mgnieniu. Jego skutkiem ubocznym nie była  jednak chrypka. Wspólne śpiewanie kolęd zaowocowało tym, że 3 parafianki: Ania Rondomańska z Nowych Włók oraz Basia Pszczółkowska i Mariola Duch z Sętala założyły kółko śpiewacze i od pasterki śpiewają do mszy w kościele.

Brawo, kto do nich dołączy?

lek