10. Festyn. Różowy autobus

Trzy tysiące dwieście kilometrów i to samochodem. To była największa udokumentowana odległość, którą pokonał jeden z uczestników sętalskiego festynu (4.08.), aby wziąć w nim udział.

W Sętalu pierwsza niedziela sierpnia to od wieków kiermas, czyli odpust Przemienienia Pańskiego. Od 2010 r. to także dzień, w którym odbywa się festyn. Tegoroczny był 10., a więc jubileuszowy i przyświecało mu hasło „SętaLove historie”. Z tej okazji Stowarzyszenie Przyjaciół Sętala ufundowało wszystkim uczestnikom festynu lampkę szampana.

plac zmn

Nawiązaniem do historii wsi i festynów był namiot z pamiątkami z poprzednich spotkań oraz prezentacja zdjęć z poprzednich imprez. Oprócz tego było stoisko z pamiątkami, które z okazji jubileuszu było bardzo bogate. Znajdowały się na nim kalendarze sętalskie na 2020 r., kubki, naklejki, torby na zakupy i magnesy.autobus małe

Jak zwykle była loteria fantowa, w której najatrakcyjniejszymi fantami były przejażdżki gokartami. Był dmuchany zamek-zjeżdżalnia dla dzieci, wata cukrowa i konkursy z nagrodami oraz lepienie z gliny. Po raz pierwszy była piniata. Ustawiała się do jej rozbicia długa kolejka dzieci. Niestety, pierwsza dziewczynka rozbiła ją już 2. uderzeniem i zepsuła wszystkim dzieciom zabawę, a było ich naprawdę dużo. Na stoiskach okoliczne gospodynie wystawiły mnóstwo  potraw i ciast własnoręcznie przygotowanych. Rej wodziły wszelkiego rodzaju pierogi. Było ich ponad 1000. Nie zabrakło bigosu, zupy gulaszowej, leczo z cukinii i zupy albańskiej na baraninie. Napoje przygotowali gospodarze. W tym roku ze swoim stoiskiem wróciły Kabikiejmy Górne, skutecznie wspierając sętalanki wyrobami ze swoich kuchni.

stoiska

Tym, który na sętalskie święto przyjechał z największej dali był Marcin Janiak (na zdj.poniżej) . Pokonał samochodem z rodziną 3200 km z Hiszpanii, w której od lat mieszka. Dostał za to „Nagrodę najwytrwalszego”. Janiak

Oprócz niego zjawili się goście z Francji, Portugalii, Białorusi, ale najliczniej – byli mieszkańcy z Niemiec – Gitersloch oraz Berlina.

Innym stałym punktem sętalskich festynów stało się od pewnego czasu przedstawienie wykonywane przez mieszkańców. W tym roku nosiło tytuł „Różowy autobus” i w satyryczny sposób przedstawiało starania sętalaków w sprawie uruchomienia własnej wiejskiej komunikacji do Olsztyna a potem do Niemiec do Gitersloch, gdzie sętalaków tylu, że och.

Nie mogło się także obejść bez tradycyjnych licytacji sętalskich wyrobów kulinarnych i rękodzieła. Do kupienia był m.in. piękny anioł wykonany z utwardzonej gazy i obraz – zimowy pejzaż, przejażdżka samochodem elektrycznym i rajdówką, domowe nalewki i przetwory owocowe.

Uczestników festynu było, co najmniej 500. Tyle pamiątkowych naklejek rozdano im do godz. ok. 14. Dla pozostałych nie wystarczyło, a przybywało ich do godz. 15. Poza tym bardzo wiele osób pojawiło się pod wieczór – na zabawie. W sumie liczba uczestników mogła sięgnąć 700 osób. Dopisali także oficjalni goście. Nie zabrakło Daniela Zadwornego – wójta gm. Dywit i Agnieszki Sakowskiej-Hrywniak – przewodniczącej Rady Gminy Dywity. Po raz pierwszy sętalski festyn odwiedził Jerzy Gosiewski – poseł na Sejm z Mrągowa, który bardzo chwalił organizatorów festynu.

O oprawę muzyczną imprezy dbał zespół: „Singers” z Lidzbarka Warmińskiego, który grał także wieczorem do tańca.

- Serdecznie dziękujemy naszym sponsorom: gminie Dywity za dofinansowanie, Adamowi Dunajskiemu – właścicielowi baru „Dziupla” w Olsztynie za pierogi, Pawłowi Paśnikowskiemu i Janowi Dziadkiewiczowi – za umożliwienie powieszenia bannerów, sołectwom: Spręcowo, Nowe Włóki, Słupy i Tuławki oraz GOK Dywity za wypożyczenie namiotów, stołów i ławek, Dariuszowi Jastrzębskiemu za kontener na śmieci, właścicielowi Toru Kartingowego „Kormoran” w Olsztynie przy ul. Sprzętowej, restauracji „Moja Bawaria” i firmie JDG – producentowi okien – dziękuje Przemysław Banaszek, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Sętala, organizatora święta. Oprócz stowarzyszenia współorganizatorem festynu było sołectwo Sętal, sętalska biblioteka i rada parafialna. Gościny wszystkim użyczył ks. Sylwester Nykiel, proboszcz sętalskiej parafii, gdyż festyn odbywał się parafialnej posesji.

10. festyn byłby najbardziej udany w ostatnich latach, gdyby nie bardzo przykre zdarzenie zaistniałe po godz. 21. Sto metrów od placu zabaw wybuchł pożar. Doszczętnie spaliła się stodoła. Ogień uszkodził także pobliską oborę przechodząca właśnie modernizację i przeróbkę na cele biurowe. Na szczęście strażacy nie dopuścili do przedostania się ognia na dom. W krótkim czasie, bowiem zjawiło się kilka wozów gaśniczych i szybko opanowali sytuację.

lek